„Kwiat paproci” – wystawa Michała Jelińskiego

Kwiat paproci - wystawa Michała Jelińskiego


Michał Jeliński                 fot. Dorota Wesołowska

Mamy przyjemność zaprosić na wernisaż wystawy naszego członka Michała Jelińskiego pt. „Kwiat Paproci”, który odbędzie się już 12 listopada 2017 r. (w niedzielę) o godzinie 16.30 w galerii Kolonia Artystyczna przy ul. Dębowej 3 w Zalesiu Dolnym. W toku wystawy, w niedzielę 19 listopada 2017 r. o godzinie 17.00, odbędzie się spotkanie autorskie. Wystawa będzie czynna do 24 listopada 2017 r.

Uwaga! Galeria jest czynna stale w piątki, soboty i niedziele w godzinach 13 – 20. W pozostałych terminach należy uzgodnić swoją wizytę z przedstawicielem galerii.

Wskazówki dojazdu do galerii i kontakt: https://www.koloniaartystyczna.pl/kontakt.html 

Strona www Michała Jelińskiego: michaljelinski.com

Poniżej zamieszczamy tekst towarzyszący wystawie autorstwa Marcina Bogdanowicza oraz kilka zdjęć z wystawy.

Kwiat paproci – przezwyciężanie samotności

„Samotność jest święta, prosta, nie zepsuta i najbardziej czysta ze wszystkich rzeczy ludzkich. (…)
Samotność nie chce nikogo zwodzić, nikomu nie schlebia, nic nie ukrywa, nic nie zmyśla.
Jest ona całkiem naga i bez ozdób, nie wystawia się na widok publiczny ani nie szuka oklasków”

Francesco Petrarca, De vita solitaria[1]

 

W pewnym sensie człowiek zawsze jest sam. Choć jest istotą społeczną i w społeczeństwie żyje, choć tworzy sieci kontaktów i podtrzymuje relacje, jest taka część człowieczej egzystencji, której przeżyć wspólnie niepodobna. Jak na ironię, to właśnie sami w sobie i dla siebie przeżywamy najgłębiej i najautentyczniej, co pięknie opisał Petrarka. Wewnątrz nas maski opadają, nie ma przed kim udawać. Własna emocja rezonuje w duszy lub umyśle z największą intensywnością, jakiej kiedykolwiek doświadczymy. Narodziny i śmierć, radości i smutki kołaczą się w ludzkich wnętrzach, lecz mimo wysiłków, nie potrafimy bezpośrednio przekazać tych przeżyć drugiej osobie – na tym właśnie polega nieodłączna samotność człowieczej egzystencji. Odwieczną tęsknotą ludzkiej duszy jest aby tę samotność przezwyciężyć.

Porozumienie za pomocą intelektu nie zaspokaja naszej tęsknoty. Wypowiedziane słowa brzmią głucho, nie niosąc w sobie siły wewnętrznego przeżycia. Skazą przekazu logicznego jest jego jednostronność. Chce on być zrozumiały sam z siebie, bez odbiorcy i niezależnie od niego. Co jednak stanie się, gdy tęskniący człowiek zawierzy drugiemu i zacznie mówić w niepewności, jedynie w odbiorcy pokładając nadzieję na zrozumienie? Taka rozmowa będzie wymagać wysiłku od obu stron. Porozumienie nastąpi, jeśli rozmówca dysponuje już przeżyciami zbliżonymi do tych, które są przekazywane, zaś mówiący użyje słów, które te przeżycia rozbudzą. Komunikat w swej suchości zawiśnie przez chwilę w powietrzu – lecz zaraz w umyśle drugiego rozkwitnie, gdy poruszy czułą strunę jego własnych doświadczeń i wyzwoli błysk zrozumienia. Tak działa poezja.

Michał Jeliński w „Kwiecie paproci” posługuje się językiem poezji. Jego wystawa przypomina tomik wierszy, choć środkiem wyrazu miast słów są obrazy – i podobnie jak słowa, są one jedynie nośnikami treści. Jeliński utrwalił kadry z rzeczywistości, które rozbudziły jego przeżycia, jednak nie zdominował zdjęć swoją osobowością. Nie siląc się na sztuczny obiektywizm, to w sobie poszukiwał przeżyć uniwersalnych, w akcie tworzenia przebijając się przez kolejne warstwy ulotnych emocji, nastrojów, upodobań i poglądów w kierunku istoty swego człowieczeństwa. Oglądając jego fotografie ma się wrażenie, że autor usunął się w cień i pozwolił zdjęciom być lustrem tego, co pozostało w nim „bez niego”.

Twórca odcisnął piętno na swym dziele – nie sposób od tego uciec. Dzięki temu poprzez fotografie mamy okazję poznać Michała Jelińskiego w sposób, któremu nie dorównałyby nawet najdłuższe rozmowy. Jego wewnętrzny świat, zapisany w obrazach, stoi przed nami otworem. Ponieważ odbierać zdjęcia możemy tylko przez pryzmat naszych własnych doświadczeń i własnej wrażliwości, poznając jego poznajemy też siebie. Zręczność Jelińskiego polega jednak na tym, że nie narzuca widzowi swoich przeżyć; wykraczając poza to, co osobiste, tworzy obrazy dostępne dla każdego, pozostawia pole do swobodnego poszukiwania własnych przeżyć i interpretacji, wykraczających poza wrażenia autora. Obraz jest w rękach widza.

Pomimo „dostępności” obrazu, akt oglądania fotografii jest aktem wielkiego wysiłku. Można to porównać do poszukiwania kwiatu paproci, o czym Józef Ignacy Kraszewski pisał tak: „droga do kwiatu bardzo jest trudna i niebezpieczna, (…) różne strachy przeszkadzają, bronią, niedopuszczają i nadzwyczajnej odwagi potrzeba, aby zdobyć ten kwiat. Dalej jeszcze powiadają, że samego kwiatka w początku rozeznać trudno, bo się wydaje maleńki, brzydki, niepozorny”[2]. Wszystkie te bariery są w nas samych. Warto jednak szukać, gdyż „dopiero urwany [kwiat] przemienia się w cudownej piękności i jasności kielich”[3]. Jeżeli widz powtórzy wysiłek twórcy w docieraniu do przeżyć zawartych w obrazie, wtedy obaj po trosze przezwyciężą samotność i odnajdą wspólny kwiat paproci.

[1] Przeł. K. Morawski, w: Wybór pism, Wrocław 1982, s. 322-324.

[2] Z: Bajki i powiastki, wolnelektury.pl, s. 1 (https://wolnelektury.pl/media/book/pdf/kwiat-paproci.pdf).

[3] Tamże, s. 7.

, , , , ,

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

©Cufee